W bardzo ważnym meczu 16 kolejki, Promień Żary przegrał w Lubsku z miejscowymi Budowlanymi 1:4. W naszej drużynie zabrakło dzisiaj dosłownie wszystkiego: celnych podań, składnych akcji, taktyki i przede wszystkim bramek. Honorową bramkę w 85 minucie zdobył Kuba Nowak. Nie składamy broni i nie poddajemy się, bo jeszcze nic straconego. Walka o awans trwa! Liczymy na rehabilitację i zdobycie w najbliższych dwóch meczach 6 punktów. W środę walka z Grabikiem, a w sobotę z Kunicami.
JAKO KLASA OKRĘGOWA (Zielona Góra) 2020/21
Raport meczu
16. Runda – sobota, 07.11.2020 – 13:30
Budowlani Lubsko – Promień Żary 4:1 (2:0)
Promień Żary: Manuel KOWALSKI – Rafał ROGALSKI, Bartosz SUSKI, Michał KRUKOWSKI, Krzysztof WILIŃSKI – Paweł DZIKOWICZ, Kamil DADOS, Oleh FRANKOVYCH, Jakub NOWAK – Marek WOLAK, Jakub KSIĘŻNIAK; Trener: Łukasz CZYŻYK
Rezerwowi: Marek HOMIK, Radosław ROMANOWSKI, Bartłomiej MADEJA, Wojciech KRUCZKIEWICZ, Kacper FLORIAŃCZYK, Krzysztof JURKOWSKI, Maciej KOCJAN
Bramki: 1:0 Jakub BORYSIEWICZ (5.); 2:0 Jakub BORYSIEWICZ (36.); 3:0 Patryk KOZIOŁ (54.); 4:0 Marcin PIECH (rzut karny za dotknięcie ręką, 70.); 4:1 Jakub NOWAK (85.)
Łukasz Czyżyk (trener, Promień Żary) – Dzisiaj bardzo słaby mecz w naszym wykonaniu. Nie zrealizowaliśmy żadnych założeń taktycznych na boisku. Wyszliśmy na to spotkanie bardzo przestraszeni, mało skoncentrowani. Popełnialiśmy dużo prostych błędów w kryciu, przyjęciu i podaniu. Nie poznawałem chłopaków w dzisiejszym spotkaniu, bo znam ich możliwości i wiem, że potrafią grać zdecydowanie lepiej.Gratuluję zwycięstwa drużynie z Lubska. Dzisiaj wygrali zaangażowaniem i wolą WALKI. W moim zespole tych elementów dzisiaj ZABRAKŁO. Trzeba w tygodniu poważnie usiąść, porozmawiać, wyciągnąć wnioski, bo tak zespół nie może wyglądać. Z taką grą dzisiaj nie należał się nam nawet punkt.Mecz z Lubskiem to już jednak historia. Patrzymy przed siebie. Mamy jeszcze 6 punktów do zdobycia jesienią i trzeba ten cel za wszelką cenę zrealizować, aby móc spokojnie przepracować zimę i przygotować się do rundy wiosennej.





